Etykiety
- Włochy
- Wielka Brytania
- Francja
- Filipiny
- Meksyk
- Tajlandia
- Chorwacja
- Hiszpania
- Stany Zjednoczone
- Indie
- Irlandia
- Japonia
- Argentyna
- Czechy
- Izrael
- Malezja
- Niemcy
- Turcja
- Brazylia
- Chiny
- Finlandia
- Jordania
- Maroko
- Azerbejdżan
- Boliwia
- Bułgaria
- Dania
- Estonia
- Grecja
- Gruzja
- Hong Kong
- Islandia
- Norwegia
- Peru
- Rumunia
- Szwecja
- Słowenia
- Łotwa
- Egipt
- Holandia
- Kanada
- Litwa
- Portugalia
- RPA
- Słowacja
- Węgry
- Zjednoczone Emiraty Arabskie
- Albania
- Austria
- Belgia
- Cypr
- Korea Południowa
- Makau
- Malta
- Monako
- Polska
- Rosja
- Singapur
- Szwajcaria
- Watykan
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Argentyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Argentyna. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 27 lutego 2014
Argentyna: Buenos Aires - Synagoga
Miłośnicy kultury żydowskiej powinni z całą pewnością zobaczyć Synagogę Templo Libertad znajdującą się w samym sercu miasta blisko Teatru Colon.
Przy samej synagodze znajduje się muzeum żydowskie przedstawiające historię Żydów w Argentynie. Ciekawe ale cena moim zdaniem za wstęp zbyt wygórowana w porównaniu do ilości treści i eksponatów. Koszt w przybliżeniu to 30 zł. Niestety aby zobaczyć jedynie synagogę trzeba przejść przez muzeum i tym samym zapłacić za wstęp. Przy wejściu należy zostawić paszport. Odbiera się go przy wyjściu.
Muzeum jest czynne od wtorku do czwartku od godziny 15-18 i w piątki od 15 - 17.
Argentyna: Buenos Aires - Cmentarz Recoleta
Cmentarz Recoleta znajduje się w samym sercu dzielnicy o tej samej nazwie. Turyści odwiedzają go głównie ze względu na grób Evy Peron i wychodzą. Warto jednak zostać tutaj odrobinę dłużej aby pospacerować uliczkami i obejrzeć groby. Cmentarz bowiem ze względu na swój układ przypomina małe miasteczko jak w przypadku paryskiego Pere - Lachaise i jest wypełnione zdobionymi alejkami z niezwykłymi mauzoleami.
środa, 26 lutego 2014
Argentyna: Buenos Aires - La Boca
Zawsze kiedy słyszałam piosenkę Maanamu Boskie Buenos zastanawiałam się czy Buenos Aires jest faktycznie "boskie". Musiałam sprawdzić na własnej skórze by przekonać się czy faktycznie tak jest.
Wyjazd do Buenos okazał się efektem ubocznym wyjazdu do Rio de Janeiro. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że tutaj przyjadę to nigdy bym nie uwierzyła. O ile kiedyś myślałam aby tu przyjechać, głównie ze względu na tango argentyńskie, które uwielbiam o tyle ceny biletów lotniczych mnie zawsze odstraszały. Ach raz się żyje pomyślałam kiedy planowałam podróż do Brazylii i kupiłam bilet do Buenos Aires.
Cóż powiedzieć? Chyba tylko tyle, że Buenos jest faktycznie boskie! Gdybym miała stworzyć listę miast, które trzeba zobaczyć i do których można wracać to Buenos z pewnością byłoby w czołówce.
Do stolicy Argentyny dotarłam samolotem z Puerto Iguazu. Na miejscu byłam po północy. Wykończona znalazłam autobus jadący z lotniska do centrum. Nie wiem do końca jak to możliwe, że bez jakiejkolwiek mapy, znając jedynie nazwę jednego parku, dwie ulicę i nazwę ulicy na którym znajduje się hostel dotarłam do celu bez błądzenia ( żeby ktoś nie myślał - hostel znajdował się 30 min na piechotę od dworca autobusowego!). Takie "cuda" często jednak zdarzały się już w mojej podróżniczej karierze.
Hostel przytulny w typowej argentyńskiej kamienicy. Biorę prysznic i idę spać.
Architektura powala mnie na kolana! Buenos jest dla mnie połączeniem Tel Avivu i Nowego Yorku.
Różnorodność budynków jest tak niesamowita, że oglądam miasto z otwartymi ustami!
Pierwszym miejscem jakie chce zobaczyć jest La Boca - portowa dzielnica Buenos Aires, charakterystyczna z kolorowych domów i uliczek. Widziałam setki zdjęć z tej części miasta przed przyjazdem i wiedziałam, że będzie to pierwsze miejsce do którego zawitam po przyjezdzie.
Dojechać jednak nie było wcale tak łatwo! O ile bez problemu udało mi się zlokalizować autobus o tyle z kupnem biletu tak łatwo już nie było. W Buenos nie można powiedzieć, że mając pieniądze dojedziesz wszędzie. Dojedziesz wszędzie jedynie gdy masz monety bo tylko za monety możesz kupić bilet w maszynie w autobusie a z tymi jest problem bo bank ich nie produkuje!Maszyny w autobusach nie przyjmują banknotów i nie wydają reszty.
Wielokrotnie zdarzały mi się sytuacje, że musiałam kupować specjalnie pamiątki i żebrać by resztę otrzymać w monetach. Wiele też razy musiałam iść na piechotę bo zwyczajnie nie miałam monet na autobus. Nie byłoby problemem aby wziąć taksówkę bo nie były one bardzo drogie ale mam zasadę, że jak podróżuję to staram się poruszać tak jak porusza się większość. Większość zaś nie przemieszcza się taksówkami, ooo!
La Boca podobnie jak na zdjęciach jest niezwykle kolorowa i tętniąca życiem. Miałam wrażenie, że serce miasta było właśnie w tym miejscu. Urokliwe kawiarenki, pary tańczące tango na ulicy to wszystko istnieje tutaj!
Argentyna: Wodospady Iguasu
Jeśli mam podać cud natury, który mnie urzekł i który jest moim numerem 1 to z pewnością są to Wodospady Iguasu!
Przyleciałam do Foz do Iguacu aby dostać się do Puerta de Iguasu po argentyńskiej stronie musiałam wziąć taksówkę był już bowiem pózny wieczór a ostatni autobus odjechał godzinę wcześniej. Bez wątpienia była to chyba najdroższa taksówka w moim życiu. Za niecałe 10 minut jazdy zapłaciłam 100 zł W dodatku kierowca, młody chłopak, który był sympatyczny ( chociaż to ) strasznie śmierdział potem. Do tego stopnia, że myślałam, że zwymiotuję!
Szczęśliwie dotarłam na miejsce. Ku mojemu zaskoczeniu w hostelu, w którym nocowałam wszędzie były napisy w języku hebrajskim z prośbą o zachowanie czystości i nie wrzucanie papieru do toalet. Pytam się recepcjonisty dlaczego tylko po hebrajsku? Bo wszyscy wiedzą jak się zachować tylko nie oni - odpowiada. Zawsze zostawiają bałagan i zapychają toalety - dodaje. Hmm pozostaje przyznać mu rację. Odkąd podróżuję i doświadczam jakiś problemów w hostelach to przeważnie związane są one z Izraelczykami, którym się wydaje, że wszystko im wolno.
Ku mojemu nieszczęściu trafiłam do pokoju z Izraelczykami, którzy przez całą noc rozmawiali i trzaskali drzwiami od łazienki.
Aby dokładnie je zobaczyć i w dodatku trochę odpocząć trzeba poświęcić co najmniej 3 dni. Można je zwiedzać z brazylijskiej i argentyńskiej strony.
Ja zwiedzałam je tylko od argentyńskiej strony. Z kilku powodów. Moim głównym celem było gardło diabła, ta strona wydaje mi się o wiele ciekawsza niż brazylijska a poza tym jak wrócę tam następnym razem to muszę coś jeszcze mieć do zobaczenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)