wtorek, 12 sierpnia 2014

Wielka Brytania: Weymouth - Durdle Door

Weymouth jest jednym z tych brytyjskich nadmorskich miasteczek, w którym można się bezgranicznie zakochać. Wąskie uliczki, stary i nowy port, budki z lodami, malutkie restauracje sprzedające ryby prosto z morza, kolorowe leżaki to wszystko sprawia, że klimat tego miejsca jest niepowtarzalny. 

Miejscowość oddalona o prawie 3h jazdy pociągiem od stolicy Wielkiej Brytanii nie jest aż tak zatłoczona jak np. Brighton, do którego w sezonie letnim ściągają prawdziwe tłumy. 

Do Weymouth trafiłam trochę przypadkiem. Moim celem było dotrzeć do Durdle Door a miasteczko okazało się rewelacyjną bazą wypadową. 







Ruszam szlakiem wzdłuż morza i skręcam w kierunku małej kawiarenki położonej na wzgórzu by dalej kontynuować wędrówkę. Zaczęło padać i schowałam się do środka. Tam poznałam dwie urocze starsze kobiety: Sally i Mary. O ile pierwsza z nich była strasznie rozgadana o tyle druga była jej przeciwieństwem i tylko od czasu do czasu się odzywała. Obie panie mieszkają blisko siebie i większość czasu spędzają razem. Mary nie ma rodziny. Rozmawiamy o życiu, pracy i o moich doświadczeniach jako wolontariuszka w pracy z osobami chorymi na Alzheimera. 

Kobiety wstają. Mary wychodzi pierwsza. Sally pochodzi do mnie i mówi: Mary ma pierwsze stadium Alzheimera. Jest sama. Nie mogę jej zostawić bo byłoby to nieludzkie. Codziennie staram się aby jej życie było jak najbardziej godne. Zaniemówiłam ze wzruszenia bo niestety coraz rzadziej zdarzają się takie osoby jak Sally. 
Widok na miasto ze wzgórza

Dookoła mnie coraz mniej domów, samochodów i ludzi. Widzę tabliczkę z napisem Durdle Door 6,5. Cieszę się, że jestem na właściwej trasie. Jestem przekonana, że cyfra, która pojawiła się na znaku wskazującym kierunek to dystans w milach i liczę na to, że w ciągu 2h będę na miejscu. Nic bardziej błędnego!!! Okazało się, że tabliczka była informacją i oznaczała czas potrzebny do przebycia czyli ponad 6h!

Nie mam nic przeciwko pieszym wędrówkom, wręcz przeciwnie - uwielbiam je! Gdybym sprawdziła informację w internecie nie byłabym zaskoczona.

Szlak prowadzący do Durdle Door jest oszałamiająco piękny. Nie skłamię jeśli powiem, że jeden z piękniejszych jakie przeszłam w życiu. O ile na początku szlaku spotkać można rodziny z dziećmi a czasem i nawet większe grupy to po niecałych 2h nie ma nikogo! Widoki bajeczne. Z lewej strony pola a z prawej wybrzeże klifowe w całej okazałości. 

Do samego Durdle Door dojechać można samochodem co też robi większość. Dotrzeć można także autobusem z Weymouth, który jednak nie kursuje zbyt często. Widok jednak jaki rozciąga się ze szlaku i satysfakcja z pokonanej drogi, która w niektórych miejscach do łatwych nie należy są jednak bezcenne. 













wtorek, 20 maja 2014

Wielka Brytania: Eastbourne

Odkąd zobaczyłam na zdjęciach klify w Eastbourne z latarnią morską położoną u ich stóp zamarzyłam aby zobaczyć je w rzeczywistości. 

Miejsce w rzeczywistości jest dużo piękniejsze niż na zdjęciach. Cisza, brak ludzi - to wszystko czego można tam doświadczyć. 

Jak dojechać?

Najlepiej  samochodem. Przy samym prawie klifie znajduje się mini parking gdzie można zostawić samochód. Za postój pobierana jest opłata, którą należy uregulować w automacie w praktyce jednak nikt z obserwowanych przez nas samochodów tego nie zrobił. 

Inną opcją jest autobus. Podróż z London Victoria do Eastbourne zajmuje prawie 3h w jedną stronę a pojedynczy bilet kosztuje 12 funtów w jedną stronę. Najlepszym przewoznikiem jest National Express. Czasem warto kupić od razu powrotny bilet bo wtedy cena jest niższa.

Najgorszym cenowo rozwiązaniem jest pociąg. Bilet w jedną stroną kosztuje aż 31 funtów. Podróż jednak trwa zaledwie 90 min a dojechać można z London Victoria oraz z London St Pancras. 


Ja w tym miejscu dziękuję mojemu koledze Arturowi, który wraz ze swoim kuzynem i jego żoną zabrali mnie tam.




 W drodze powrotnej udaliśmy się na plażę w pobliżu Rye, która słynie z odpływów i przypływów. Przyznać muszę, że widziałam wiele miejsc na świecie to jednak urzekło mnie szczególnie. Piaszczyste plaże ciągną się kilometrami. Nie byłam jeszcze w Australii ale widząc zdjęcia i słysząc opowiadania mojego australijskiego przyjaciela mam wrażenie, że tak właśnie wygląda Australia. Przekonam się kiedy tam pojadę. Mam nadzieję, że nastąpi to niebawem.





czwartek, 15 maja 2014

Sintra

Kiedy po raz pierwszy raz w życiu zobaczyłam na zdjęciu zamek w Sintrze a było to stosunkowo niedawno postanowiłam go zobaczyć. Dobrze się złożyło, iż natrafiłam na tanie loty do Portugalii. 

Dotarcie do Sintry nie stanowi żadnego problemu. Autobusy pomiędzy Lizboną a Sintrą nie kursują ale za to ze stacji Rossio w samym centrum miasta co 15 minut odjeżdżają bezpośrednie pociągi. Podróż trwa niecałe 40 minut a sam bilet jest tani jak barszcz. Powrotny bilet kosztuje 4,30 euro. 

Na stacji czeka tłum szalejących przewodników próbujących złapać jak największą ilość turystów by sprzedać im zorganizowaną wycieczkę. 

Nie wiem dlaczego ale byłam pewna, że wysiądę ze stacji i zamek będzie na mnie czekał i będzie widoczny z każdej strony. Nic bardziej błędnego! Za to uwielbiam podróże, że dopiero trzeba gdzieś pojechać by na własne oczy zobaczyć jak to wygląda w rzeczywistości i że czasem trzeba dużo przejść aby osiągnąć swój cel, podobnie jak w życiu.

Ruszam przed siebie. Mogę wziąć autobus turystyczny ale to nie dla mnie. Przypominam sobie moją główną zasadę, którą stosuję kiedy podróżuję: to co dla większości to nie dla mnie. Idę zgodnie z drogowskazem. Nagle droga rozwidla się i nie bardzo wiadomo w którą iść stronę a turystów i mieszkańców na trasie brak aby zapytać się o drogę. Wybrałam złą drogę. Może nie tyle złą co o wiele dłuższą i do zamku dotarłam po prawie 3h. Nie żałuję bo trasa prowadziła przez las. 

Dotarłam na miejsce. Bilet wstępu kosztuje 14 euro. Od bramy głównej gdzie znajduje się kasa biletowa do bramy zamku prowadzi ścieżka. Spacerkiem można dojść w 15 minut. Dla leniwych, których nie brakuje jest wersja lux, oczywiście płatna, autobusiki, które kursują pod samą bramę. Żeby było zabawne to kolejka jest tak długa, że ludzie stojący na końcu szybciej dotarliby na miejsce na piechotę i w dodatku zaoszczędziliby pieniądze! 

 Chociaż na zdjęciach pałac jest kolorowy to w rzeczywistości kolory na niektórych ścianach są wypłowiałe i odpada z nich tynk. Co jakiś czas widać rusztowania i prace remontowe ale wiele pozostaje jeszcze do zrobienia. Sam zamek ze względu na ciekawe rzezby, wykończenia fasad jak i wnętrze robi ogromne wrażenie i jest warty zobaczenia. 

W samej Sintrze oprócz zamku do zobaczenia są także inne rzeczy jak: Park i Pałac Monserrate, ogrody Queluz, czy też klasztor kapucynów. Dla mnie jednak nie były one na tyle interesujące aby poświęcać im uwagę. 


















Lizbona

Z lotniska od godziny 7:00-23:00 (7:30-22: 40) co 20 minut odjeżdża autobus, który zatrzymuje się w samym centrum. Podróż zajmuje około 30 minut a bilet, który od momentu skasowania jest wazny 24 h kosztuje 3,50 euro (2 euro dla dziecka od 4-10 lat)

















poniedziałek, 3 marca 2014

Rio de Janeiro - Głowa Cukru i plaże Rio

Odkąd pamiętam zawsze słyszałam, że najpiękniejsze plaże na świecie są właśnie w Rio de Janeiro. Po tym jednak co zobaczyłam na własne oczy mam wątpliwości i to całkiem duże...

Dla mnie Ipanema i Copacabana to najbrudniejsze plaże jakie widziałam na świecie. Gdzie nie spojrzeć pety po papierosach, butelki, kubki lub nawet prezerwatywy. W dodatku jest to największa toaleta na świecie bo wieczorami mężczyżni rzędami stoją wyciągają swoje penisy i zwyczajnie sikają do wody. Co więcej nieco dalej do wody doprowadzane są dwie gigantyczne tuby, które odprowadzają ścieki z całego miasta w tym ze slamsów. Woda do ciepłej nie należała ale z pewnością po tym co w niej pływało i tak nie odważyłabym się w niej zanurzyć.

Mój niemiecki kolega poznany w hostelu nieustannie mówił, iż musi zobaczyć plażę Ipanema bo ponoć tam można zobaczyć najpiękniejsze kobiety. Jakie było jego zdumienie gdy zobaczył, iż większość z nich cierpiała na otyłość i to sporą... Zatem piękne plaże a na nich piękne kobiety w Rio to mit.

Głowa Cukru - widok z góry nieziemski, podobnie jak sama cena wjazdu kolejką na sam szczyt! Cena to 62 reale brazylijskie czyli 67 zł. Na górze kawiarenki, sklepiki z pamiątkami i restauracje. Można w zasadzie spędzić tam cały dzień rozkoszując się widokiem, który jest nieziemski!