wtorek, 25 lutego 2025

Karnawał w Putignano

Najstarszy i najdłuższy w Europie karnawał bo rozpoczynający się już w grudniu od dawna był na liście miejsc, które chciałam zobaczyć. W końcu się udało i było warto.Odbywający się na południu Włoch niedaleko Bari  przypomina nieco ten, który odbywa się w Nicei, jednak z tą różnicą, że przed paradą platformy znajdują się w centrum miasta i można je zobaczyć z bliska. Jest ich mniej niż w Nicei bo 7 jednak możliwość zobaczenia ich z bliska wywarła na mnie ogromne wrażenie. Dodatkowo paradzie towarzyszą liczne stoiska sprzedające ciepłe i zimne posiłki oraz napoje. Aby wejść tego dnia do ścisłego centrum miasta trzeba kupić bilet. Teoretycznie można go było kupić przez internet, w praktyce jednak strona nie funkcjonowała. Bez problemu można je było zakupić w kasie na miejscu. Bilet kosztował 16,50 euro. Jeżeli planuje się wyjście poza obręb miasta np. do Grotta del Trullo należy poprosić o opaskę na rękę, aby móc ponownie wejść. Samo centrum miasta znajduje się około 13 minut na piechotę od dworca kolejowego. 

W czasie trwania karnawału parady odbywają się w kilka sobót. Główna parada rozpoczyna się o godzinie 19.

Do Putignano można dojechać autobusem lub pociągiem bezpośrednio z Bari z głównego dworca kolejowego, a połączenia są dosyć częste. Należy jednak uważać. Na głównej tablicy odjazdów na dworcu kolejowym nie ma żadnej informacji o pociągach odjeżdżających do Putignano bowiem jest to prywatny przewoznik. Pociąg odjeżdża z ostatniego peronu, a podróż trwa około 1h i 20 minut. Bilet kosztuje w zależności od pory dnia od 3,80-4,40 euro.









niedziela, 23 lutego 2025

Bari

Bari w porównaniu z innymi włoskimi miastami nie skradło mojego serca. (Aktualizacja: od napisania tego posta w Bari byłam 4 razy i z czystym sercem mogę powiedzieć, że lubię tu przyjeżdżać i podoba mi się coraz bardziej). Osoby dla których Bari będzie pierwszym włoskim miastem z pewnością jednak polubią to miasto i poczują włoski klimat na który składają się przytulne restauracje, kawiarenki i kolorowe domy. Byłam tu kilka razy i lubię tu przylatywać bo miasto stanowi świetną bazę wypadową do innych urokliwych miast i miasteczek. Samo centrum znajduje się około 20 minut na piechotę od dworca głównego. 

Dojazd z lotniska:
  • autobus nr 16 (1 euro) - podróż zajmuje około 40 minut - bilet można kupić w kiosku i należy go zeskanować w autobusie (kasownik znajduje się na przodzie). 
  • pociągiem w 25 minut bilet 5,30 euro
  • shuttle bus 5 euro w około 30 minut
Dworzec autobusowy znajduje się w sąsiedztwie dworca kolejowego, z którego wygodnie dojedziemy do niewielkich miasteczek znajdujących się w Apulii jak i do innych włoskich miast.










czwartek, 6 lutego 2025

Pafos

Lotnisko na Pafos jest dobrze wyposażone. W wielu miejscach sporo jest punktów do ładowania telefonów oraz miejsc do napełniania butelek wodą. 

Z lotniska do miasta dotrzeć można dwoma autobusami: 613, który jedzie do centrum Pafos oraz 612, który dojeżdża do dworca niedaleko Grobowców Królów. Bilet normalny kosztuje 2 euro; dzieci do lat 6 nie płacą. 
Taksówki są stosunkowo drogie np. 4 minuty jazdy Boltem to cena 10 euro. Na Cyprze działają mapy google, ale nie można śledzić na nich autobusów. W dodatku wiele autobusów nie jezdzi zgodnie z podanym na stronie internetowej mapie. 
Samo Pafos jest podzielone na dwie części: Stare Miasto oraz część portową, które są znacznie od siebie oddalone. 
  • Promenada w pobliżu portu

  • Centrum Pafos - Stare Miasto








  • Muzeum etnograficzne: wstęp 5 euro; dzieci 2,5 euro



  • Grobowce Królów







piątek, 24 stycznia 2025

Batumi

Batumi od dawna było na mojej liście. Nie udało mi się dotrzeć tu podczas pierwszego pobytu w Gruzji, ale nadarzyła się okazja gdy wracałam lotem z Abu Dhabi do Kutaisi. 
Bilet na autobus kupiłam przez internet. Można go także kupić na miejscu na lotnisku, wtedy nie ponosi się opłaty za wystawienie biletu. Ryzyko jest jednak takie, że kiedy lot jest opózniony możemy nie zdążyć z kupnem biletu. 
Autobus odjeżdża sprzed lotniska a podróż zajmuje 2 godziny. Przystanek docelowy będący parkingiem znajduje się nieopodal centrum. Z Kutaisi wyjeżdałam o 1:55, a w Batumi byłam o 3:55 rano i udałam się prosto do hostelu, który był oddalony o 7 minut na piechotę. Drogę wskazała mi młoda dziewczyna. Właściciel miał mnie oczekiwać. Niestety na miejscu okazało się, że wszystko było zamknięte, nie było nawet tabliczki z napisem, a telefon nie odpowiadał. Po zdjęciach widać jednak było, że było to właściwe miejsce. Pomogli mi...pijana młodzież. Dwóch chłopaków i jedna dziewczyna wczuli się w moją sytuację i wyrazili chęć pomocy. Zaczęli hałasować i pukać wszędzie gdzie to możliwe. Okno otworzyła starsza kobieta, która oznajmiła, że mamy otworzyć bramę z drugiej strony ulicy i tam wejść po schodach. Ku mojej radości drzwi były otwarte, weszłam do środka i wszędzie było głucho. Otworzyłam drzwi, które były zakluczone od zewnątrz (!), a na podłodze na materacu spał człowiek. Poszłam szukać dalej pokoju. Piętro wyżej był jeden pokój. Wbiłam się na jedno wolne łóżko. Mega niewygodny materac wbijający się w moje ciało nie pozwalał mi spać, jednak cieszyłam się, że chociaż mam dach nad głową bo na zewnątrz robiło się zimno. Rano gdy wychodziłam mężczyzna, który wcześniej spał na materacu przepraszał. Tłumaczył się tym, że zwyczajnie zasnął, nie wnikając w jego wyjaśnienia ruszyłam dalej na zwiedzanie miasta. 

Batumi mnie urzekło od pierwszego wejrzenia. Połączenie tradycji i nowoczesności jest widoczne na każdym kroku. Stare wieżowce kontrastują z nowymi, które rosną jak grzyby po deszczu. Batumi przypomina mi nieco Hong Kong, który kocham bezgranicznie. Autobus powrotny miałam o 1 rano. Z miejsca gdzie nocowałam wzięłam bolta za którego zapłaciłam 4,5 GEL. Młody mężczyzna kompletnie nie znający przepisów ze zderzakiem zwisającym z samochodu dowiózł mnie do hotelu Mariott i tam wysadził. Prawdopodobnie w aplikacji musiałam pomyłkowo nacisnąć na punkt obok bo nie znałam dokładnego adresu. Wostatniej chwili udało mi się wlecieć do autobusu.














Synagoga w Kutaisi - wyremontowana w środku jednak wejście do niej graniczy z cudem. Miałam szczęście bo o 11 dosłownie na parę minut wszedł mężczyzna dzięki czemu mogłam wejść do środka



  • Muzeum etnograficzne - niewielkie muzeum, ale wszystkie eksponaty są ręcznie robione w drewnie przez założyciela obiektu; po miejscu oprowadza jego córka