Valle de la Luna czyli Dolina Księżycowa znajduje się na obrzeżach La Paz. Chociaż z centrum odjeżdżają autobusy to nie mogłam żadnego złapać. Sami mieszkańcy także nie orientowali się gdzie jest przystanek autobusowy. Jeden mężczyzna powiedział, że złapie mi taksówkę, która jedzie w tamtym kierunku. Jak to w tamtym kierunku? Dlaczego nie pod samo wejście skoro już mam jechać taksówką, myślę sobie. Nie miałam czasu na pytania i wsiadłam. Patrzę a z tyłu siedzi kolejny pasażer. Po chwili zatrzymujemy się i wsiada kolejny pasażer, po chwili następny i nikt nie wysiada. Nikt też nie mówi dokąd jedzie. Nie sądzę, że kierowca czyta w myślach i wie dokąd kto chce jechać. Żeby było zabawnie po chwili taksówkarz zatrzymuje się i wsiada kolejny pasażer z przodu zatem oprócz kierowcy jest dwóch pasażerów. Jest taki ścisk, że prawie przyklejam się do kierowcy wyginam ręce i siebie w różne strony by znalezć miejsce. Powoli pasażerowi zaczynają wysiadać.
Okazało się, że w La Paz istnieją dwa typy taksówek. Te które dowożą bezpośrednio pod wskazany adresy i te... które kursują na trasach autobusów. Za przejazd płaci się minimalnie więcej niż za przejazd autobusem ale za to na trasie można wysiąść w dowolnym miejscu i taksówka jedzie zdecydowanie szybciej.
Wysiadam i łapię kolejną taksówkę, która już tym razem dowozi mnie do celu bo na autobus musiałabym długo czekać. Same zaś taksówki kursujące po mieście nie kosztują dużo, podobnie jak autobusy. Stosunkowo dużo jak na tamtejsze warunki kosztuje taksówka na lotnisko. Cena to około 70 Bolivano. W nocy jest ona niestety jedynym rozwiązaniem bo autobusy nocne nie kursują.
Docieram pod samo wejście. Turystów jak na lekarstwo. Kiedy kupowałam bilet w kolejce stały jedynie 3 osoby.
W Valle de la Luna spędziłam nieco ponad 3 godziny. W drodze powrotnej wzięłam autobus.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz