Do RPA planowałam przylecieć w zeszłym roku. Do końca jednak nie byłam przekonana, że jest to miejsce, które chciałabym zobaczyć i zamiast RPA wybrałam Azerbejdżan. W tym roku dojrzałam do decyzji, aby tu przylecieć. Co więcej natrafiłam na tanie połączenie z Berlina do Johanesburga za 400 euro w obie strony. To był dla mnie znak. Wyjazd, do kraju, który nie był na liście moich marzeń okazal się strzałem w dziesiątkę. RPA jest piękne, autostrady ciągną się kilometrami, a widoki z okien samochodu na sady z drzewami pomarańczowymi, pola trzciny cukrowej i winnice jest czymś co na długo zostaje w pamięci.
Do RPA przyjechałam żeby zobaczyć 3 rzeczy: Park Krugera, Cape Town oraz pingwiny na plaży Boulders Beach. O tych ostatnich dowiedziałam się przypadkiem, kiedy na wyświetlaczu laptopa ukazały się pingwiny spacerujące po plaży. Od razu wiedziałam, że muszę dotrzeć w to miejsce, ale o tym w innym poście.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz